Facebook Goldenline Blip RSS

Pieniądze

Brałem ostatnio udział w zażartej dyskusji na temat roli lidera w biznesie MLM.
Padały różne podniosłe hasła, a to o pomocy w pełnym realizowaniu ludzkiego potencjału, a to o byciu mentorem i mistrzem na ścieżce rozwoju. Generalnie rzecz biorąc wszystko obracało się wokół „pomagania innym”.

Ogólnie nastrój był na tyle podniosły, że nie mogłem się powstrzymać, aby nie przekłuć balonika. Coś mnie podkusiło i wygłosiłem obrazoburczą tezę, że istnieje jedno i tylko jedno zadanie lidera, a wszystko inne jest jego bezpośrednią implikacją.

Otóż jedynym zadaniem lidera w MLM jest zarabianie maksymalnie dużych pieniędzy!!!

Towarzystwo, a głównie jego bardziej uduchowiona, żeńska część, chciało rozszarpać mnie na strzępy. Jak tak można, co za trywializowanie naszej profesji i roli społecznej, po prostu skandal!

Proszę Państwa – MLM wymyślili Amerykanie, a oni lubią rozwiązania proste i skuteczne. Więc MLM jest biznesem prostym, a dorabianie do niego filozofii tylko osłabia jego siłę.

Korzystaj z produktu, przekonaj się do niego, polecaj go swoim znajomym i zarabiaj na tym.

Tylko, a może aż tyle. Nie trzeba do tego setek książek ani żadnej specjalnej wiedzy. Ale o książkach napiszę w następnym wpisie. Teraz o roli lidera.

Oczywiście, że, jak napisałem tydzień temu, ludzie mają różne oczekiwania i motywy, aby zacząć działać w MLM. Nas jednak interesują głównie Ci, którzy koncentrują się na swoich dochodach. I to im większych, tym lepiej. To dzięki nim i ich marzeniom będziemy bogaci! Na szczęście oni także, więc nikt nie będzie pokrzywdzony.

Ale tym, co może ich przekonać, że marzenia mogą się spełnić, paliwem ich motywacji są dochody liderów. Jeśli lider nie zarabia, to nie zarabiają również ludzie w jego strukturze.

MLM jest biznesem żywiącym się historiami – historiami sukcesu. To one rozpalają serca i umysły, one powodują, że jesteśmy gotowi na wyrzeczenia i ciężką pracę, bo widzimy przed sobą tych, którzy już otrzymali nagrodę. A jeśli oni, to dlaczego nie my!

Lider w MLM powinien być personifikacją marzeń całej swojej struktury, a przynajmniej jej najbardziej efektywnej części.
I dlatego jego obowiązkiem jest zarabianie pieniędzy, dużych pieniędzy.

O tym, ile zarabiamy decyduje w dużej mierze plan marketingowy, więc warto mu się naprawdę dokładnie przyjrzeć. Jak mówiono za czasów ancien régime: „byt kształtuje świadomość”, więc parafrazując powiem, że plan marketingowy kształtuje sposób naszego działania.

Problem pojawia się wtedy, kiedy przechodząc z firmy do firmy, przenosimy stare nawyki, mimo, że w nowej firmie obowiązuje zupełnie inny model planu marketingowego. Pracujemy ciężko, dajemy z siebie wszystko, a efekt finansowy jest mizerny. W końcu wpadamy we frustracje. A wszystko przez to, że zmiana rodzaju planu marketingowego to często zmiana totalna.

Jeśli na przykład przez lata pracowaliśmy zgodnie z planem typu „amway’owskiego” i zapamiętaliśmy powtarzane nam jak mantrę twierdzenie, że „głębokość daje stabilność, a szerokość pieniądze” to przechodząc do firmy z planem typu unilevel z odcięciem na przykład na 8 lub 9 generacji, to nadal, tęskniąc za stabilnością, będziemy pracowali na 15-tej, 20-tej lub 30-tej generacji. Mimo, że to nie daje nam ani grosza!

Znam bardzo pracowitego człowieka, który z zapałem jeździł po całej Polsce, aby pomagać ludziom tak głęboko w swojej strukturze, że nie było żadnych szans, aby z tej aktywności zarobił cokolwiek. Połączenie ciężkiej pracy i braku adekwatnych do niej dochodów rodzi frustrację. Aby sobie z nią poradzić zaczął dorabiać ideologię do swojej działalności. Mówił: „Jak mogę nie pomóc komuś, kto potrzebuje mojej pomocy, tylko dlatego, że jest w mojej 20-tej generacji?”

Sam zaraziłem się na chwilę tym podejściem i wielokrotnie dałem się namówić na spotkania, które nawet teoretycznie nie mogły przynieść mi ani grosza. Aż zrozumiałem, że rolą lidera jest zarabianie, bo lider z problemami finansowymi to nie tylko sprzeczność sama w sobie, ale również źródło demotywacji własnej struktury.

Stare nawyki potrafią zaprowadzić nas na prawdziwe manowce, więc zanim zaczniemy na serio działać, przeanalizujmy plan marketingowy firmy, z którą zamierzamy współpracować. Jeśli nie jesteśmy specjalistami – analitykami, zróbmy najprostszą rzecz na świecie – zapytajmy sponsora. A jeśli on podpisał umowę z naszą firmą na tydzień przed nami i jego stan wiedzy nie różni się znacząco od naszego, to pójdźmy w górę linii sponsorowania.

I to tak długo, aż natrafimy na kogoś, kto zarabia taką sumę, o jakiej my nie ośmielamy się nawet marzyć. Wtedy pomęczmy go naprawdę konkretnie, aż zdradzi nam wszystkie tajemnice swojej strategii i taktyki budowania biznesu. Ale kiedy już to uczyni, to błagam Was nie próbujcie tego zmieniać i ulepszać, pójdźcie drogą, którą Wam wskazał, a jest szansa, że osiągniecie to, co on.

Jeśli mierzi Was takie pragmatyczne i pozbawione głębokiej duchowości podejście do biznesu, to pomagajcie innym korzystając z pieniędzy, które zarobicie działając w sposób przemyślany i skuteczny. Dzielcie się swoim sukcesem i nie odkładajcie tego na czas, kiedy będziecie naprawdę bogaci. Nawet sto złotych miesięcznie przeznaczone na „adopcję na odległość” może całkowicie zmienić czyjeś życie. Warto uświadomić sobie, że ponad miliard ludzi zarabia, choć w trudno w to uwierzyć, mniej niż jednego dolara dziennie, więc liczy się każdy gest, nawet ten najmniejszy.

Ale pamiętajcie: biznes to biznes, a działalność charytatywna to działalność charytatywna. Jeśli pomieszacie jedno z drugim, to nie będziecie mieć ani sukcesu w pierwszym ani środków na drugie.




1 komentarz

  1. Zgadzam się w pełni z autorem
    19:27 on Listopad 15th, 2011

    Zgadzam się w pełni z autorem. Kiedy mi się powodzi w moim biznesie, stanowię nie tylko przykład dla ludzi, którzy są w mojej strukturze, ale na dodatek mogę nieść wymierną pomoc finansową potrzebującym, BO MNIE NA TO STAĆ. Ponadto tylko postawy mądrych, uczciwych ale jednocześnie silnych ludzi, którzy potrafią być skuteczni w biznesie, działając jednocześnie etycznie, są inspiracją i przykładem dla innych. Ludzie potrzebują mądrych, silnych i konsekwentnych wzorców do naśladowania.

    Pozdrawiam,
    Rafał Tomczak – Biznes inny, myślenie pokrewne :-)

Dodaj komentarz