Oczekiwania
Pewien czas temu rozmawialiśmy z moim Przyjacielem, dlaczego tak niewielka procentowo grupa osób osiąga prawdziwy sukces w MLM. Rozważaliśmy różne możliwe przyczyny tego stanu rzeczy, porównując różne plany marketingowe i filozofie biznesu poszczególnych firm.
Aż nagle przyszła mi do głowy myśl, aby zamiast mówić o szczegółach, odnieść się do zagadnienia w tej dyskusji fundamentalnego, a mianowicie do samej definicji sukcesu.
Prawie każdy człowiek postrzega świat i innych ludzi przez pryzmat swoich przekonań.
I my – liderzy MLM nie jesteśmy tu wyjątkiem. Większość z nas jest gotowa ciężko pracować przez pewną liczbę lat, aby zapewnić sobie pasywne dochody na satysfakcjonująco wysokim poziomie, a co za tym idzie odpowiedni komfort życia i bezpieczeństwo finansowe.
Oczywiście uważamy, że osoby przyłączające się do naszych struktur powinny myśleć tak samo. Wtedy wszyscy działaliby konsekwentnie i z zapałem, aby zapewnić sobie, a przy okazji także i nam, wspaniałą przyszłość.
Niestety empiria tego nie potwierdza. Ludzie zapisują się, a potem nic nie robią. Lub przychodzą regularnie na nasze cotygodniowe spotkania informacyjne nie przyprowadzając żadnych nowych osób. Zawsze zastanawiałem się, co skłania ich do wysłuchania po raz sto dwudziesty dziewiąty tej samej prezentacji???
Aż zrozumiałem: to, że mnie chodzi w MLM’ie o osiągnięcie sukcesu finansowego bynajmniej nie oznacza, że im chodzi o to samo!!!
Przeprowadziłem szeroko zakrojone badania i okazało się, że motywacje osób podpisujących Deklarację o Współpracy potrafią być zdumiewająco różne. Można je podzielić na kilka kategorii:
- społeczne (przezwyciężenie samotności, chęć uzyskania akceptacji lub poklasku)
- osobiste (chęć znalezienia partnera, przyjaciela lub chociaż „bratniej duszy”)
– finansowe (dorobienie do pensji, poprawienie komfortu życia, niezależność finansowa).
Oczywiście nie wymieniłem wszystkich motywacji, z którymi się spotkałem. Naliczyłem ich w sumie 17, co daje wyobrażenie o różnorodności ludzkich pragnień.
A ja, nieświadomy tego fenomenu, potrafiłem godzinami pokazywać komuś, w jaki sposób może stać się bogaty i zachodziłem w głowę, dlaczego nie widać po nim ani śladu entuzjazmu. I nic dziwnego, jeśli jego JEDYNĄ motywacją do podpisania umowy było znalezienie nowego kręgu znajomych.
Podobnie, całkowitym nonsensem i stratą czasu jest przekonywanie ludzi, którzy po prostu chcą dorobić sobie do pensji, o tym, że za kilka lat mogą stać się milionerami. Zamiast mieć kogoś, kto regularnie będzie kupował nasze produkty i będzie szczęśliwy, zarabiając kilkaset złotych miesięcznie, wpędzamy go we frustracje naszymi nierealnymi oczekiwaniami i sami wyrzucamy za burtę naszego biznesu.
Większość ludzi działających w MLM nie marzy o bogactwie, choć prawie nikt Wam się do tego nie przyzna. Wiele lat zastanawiałem się, dlaczego ludzie zadawalają się dochodami z tego biznesu rzędu kilkuset złotych miesięcznie. Aż kiedyś pewna sympatyczna starsza pani wytłumaczyła mi to w sposób wystarczająco łopatologiczny, abym i ja to zrozumiał.
„Panie Janie, powiedziała, mam około 1.600 złotych emerytury. Muszę zapłacić z tego czynsz za mieszkanie, gaz, prąd i telefon. Wydaję na jedzenie, środki czystości, lekarstwa i bilety tramwajowe. Czasami, bardzo rzadko, muszę sobie kupić coś do ubrania. Na koniec miesiąca nie zostaje mi nic. Ale odkąd działam w naszej firmie mam dodatkowo 300 – 500 złotych i mogę pójść do fryzjera, zaprosić koleżanki na kawę do kawiarni lub kupić jakieś drobiazgi moim wnuczkom. Moje życie nabrało koloru. Więc będą to robić nadal, tylko niech mi już Pan więcej nie mówi o tych milionach!”
Zrozumiałem, więcej nie mówiłem.
Oczywiście szukajmy Liderów, tych przez wielkie „L”, bo to od nich zależy nasz sukces.
Ale nie lekceważmy ludzi, którzy przyszli do MLM’u kierując się motywacją zupełnie inną niż nasza. Nauczmy się ich słuchać, nauczmy się ich usłyszeć i nie zabijajmy ich naszymi nierealnymi oczekiwaniami.
Bo jak pisał poeta: „Nauczmy się różnić pięknie”.
23:12 on Październik 31st, 2010
Bardzo dobry artykuł. Zanim przeczytałem wydawało mi się że jeśli ktoś nic nie robi. To wyłącznie z lenistwa, nieśmiałości.
Dzisiaj jest akurat koniec miesiąca. I przeglądam strukturę.
Deklarują się jako asy sprzedaży z kontaktami – a jednego zamówienia nie zmontują przez cztery tygodnie. Przy cenie produktów poniżej 40 zł.
No cóż może mają wolny zapłon. A może ja nie umiem ich zdetonować?
Chylę czoło nisko przed mistrzem. Chętnie dowiem się czego jeszcze ludzie szukają podpisując deklarację.
Jeśli to nie kłopot poproszę o pozostałe powody wstępowania do biznesu na maila.
Dziękuję za artykuł.
17:01 on Listopad 1st, 2010
Czytając wpis uświadomiłem sobie dokładnie to samo. Nie każdego celem są miliony. Człowiek uczy się przez całe życie, ważne aby obserwować to co się robi, analizować i wprowadzać zmiany.
17:40 on Listopad 1st, 2010
Właśnie to jest fantastyczne w MLM. Każdy, na swój sposób definiuje swój sukces, swój punkt do którego chce dojść. Każdy indywidualnie. Rolą lidera jest pomóc dojść ludziom tam gdzie oni chcą a nie lider chce. Lider może inspirować tylko do sięgania wyżej. Ludzie jednak ostatecznie decydują dokąd chcą dojść.