Jak napisałem eBooka
Od samego początku tego bloga, jednym z założeń było napisanie eBooka.
Okazało się to dużo trudniejsze niż przypuszczałem i zabrało mi wielokrotnie więcej czasu niż zakładałem.
Siadając nad pustą kartką czułem prawdziwą tremą. Co więcej czułem się nią zaskoczony i zniecierpliwiony, ale z drugiej strony wiedziałem, dlaczego się pojawiła.
Moją specjalnością jest słowo mówione – możesz postawić mnie przed dowolnie dużą grupą ludzi, kazać mi mówić i … będę mówił. Nie zawsze tak było i jeśli wystarczy Ci cierpliwości na przeczytanie mojego eBooka, to dowiesz się od czego zaczynałem i jak doszedłem do tego, co umiem teraz.
Ale z pisaniem jest inaczej. Czysta kartka papieru zawsze mnie paraliżowała, zawsze mówiłem sobie, że nie umiem niczego sensownego napisać, za to jestem świetnym poprawiaczem – redaktorem tekstu, który ktoś stworzył.
W ciągu ostatnich kilku lat udzieliłem wielu wywiadów i zawsze schemat był ten sam: najpierw luźna rozmowa nagrywana na dyktafon, potem dostawałem gotowy tekst wywiadu i jakiś nierealne termin, na przykład jeden dzień, na autoryzację.
To znaczy na autoryzację, czyli przeczytanie tekstu i napisanie, że akceptuję go w obecnej formie, zupełnie wystarczyłoby pół godziny. Ale ja nigdy nie mogłem zaakceptować tego, co dostałem, więc tak naprawdę zmieniałem w tekście wszystko – najpierw kolejność poszczególnych fragmentów, tak, aby osiągnąć logiczny ciąg myśli i wynikania, a potem często nawet poszczególne zdania.
Moim celem było zawsze dążenie do uzyskania przez tekst „mojego brzmienia”, chciałem, abym czytając go nie mógł „przyczepić się” do jakiegokolwiek sformułowania czy frazy.
Oczywiście nie jestem pisarzem ani krytykiem literackim, więc nie wiem, czy ostateczny rezultat zadowoliłby polonistę i prawdę mówiąc nic mnie to nie obchodziło. Mnie zależało na moim własnym, całkowicie subiektywnym poczuciu zadowolenia z końcowego rezultatu.
Teraz było zupełnie inaczej – nie miałem czego poprawiać, po prostu musiałem zacząć pisać!
I właśnie dlatego z planowanych trzech miesięcy zrobiło się sześć. Ale polecam każdemu z Was podjęcie tego wyzwania. To naprawdę wspaniała przygoda i wielka przyjemność, kiedy możesz spojrzeć na swoje życie, swoje wybory i decyzje z perspektywy dnia dzisiejszego. Ja sam, pisząc o własnym życiu, sporo się nauczyłem. Lepiej zrozumiałem motywy mojego postępowania, a przede wszystkim przyczyny popełnionych przeze mnie błędów.
Mam nadzieję, że Ty również znajdziesz w tym tekście coś dla siebie. Może jakiś wspólny fragment życiorysu, może podobne pytania, ale przede wszystkim życzę Ci, abyś nabrał przekonania, że żadna porażka nie jest ostateczna, a żaden sukces nie trwa wiecznie.
Żeby otrzymać mojego eBooka wystarczy przejść do zakładki DARMOWY EBOOK i podać swój adres email, na który automatycznie otrzymasz informacje skąd go pobrać.
Miłej lektury!
22:01 on Maj 1st, 2010
Witam!
Muszę przyznać, że przeczytałem jednym tchem.
Kiedy dotarłem do ostatniej strony, zawiodłem się, że
koniec przyszedł TAK szybko..
Czekam na dalszy ciąg.
Wszystkiego dobrego i tak trzymać!
Krzysztof
21:53 on Maj 2nd, 2010
Super ebook, mocny, świetnie sie czyta, wynika z życia, przeczytałem w jeden dzień co mi się rzadko zdarza.
21:51 on Maj 9th, 2010
Z wielką niecierpliwością czekałem na tego e-booka. Zaskoczył mnie poziomem dystansu i do autora i do opisywanych zdarzeń. Nie chcę pisać oczywistości o dobrym języku, właściwym tempie czy wyczuciu, które tematy wymagają rozwinięcia, a o których wystarczy wspomnieć. Chcę natomiast podziękować za tak chłodną i wnikliwą analizę Twojej przygody z “Darwinem”. To fantastyczna lekcja o tym, czego – bez względu na status w MLM – robić nie należy. I nie, że ktoś zabrania. To po prostu rzeczy, które muszą mieć taki koniec, jak “Darwin”.
Dziś, w obliczu wzmożonych dyskusji o lojalności w MLM, agresywnych zabiegach dystrybutorów różnych firm o co lepszych menadżerów ta publikacja jest ogromnie pomocna. Zwłaszcza, że prawdziwa.