Facebook Goldenline Blip RSS

Dwa MLM’y ?

Jeśli działasz w naszej branży trochę dłużej i jeszcze dodatkowo odniosłeś w niej pewien sukces, to bez wątpienia, któregoś dnia zadzwonił do Ciebie ktoś z Twojej struktury i tajemniczym głosem zaproponował Ci spotkanie.

Niesiony nadzieją, że oto właśnie kolejna osoba podjęła „prawdziwą życiową decyzję” i zamierza w pełni zaangażować się w realizację swoich (a przy okazji i Twoich) marzeń, umówiłeś się natychmiast.

Ale już pierwszy rzut oka na Twojego współpracownika pozbawił Cię złudzeń – zamiast promiennego uśmiechu i oczu rozpalonych entuzjazmem, zobaczyłeś jego spłoszone, jakby zawstydzone spojrzenie, jakieś niepewne kluczenie na początku rozmowy i zdecydowany opór przed przejściem do meritum sprawy. Innymi słowy wypisz, wymaluj obraz uczniaka przyłapanego na kradzieży jabłek.

Jeśli znasz już te objawy, to wiesz natychmiast o co chodzi, lecz jeśli to Twój pierwszy raz to zaczynasz się niepokoić – może przytrafiło mu się coś złego, może jakaś choroba w rodzinie, a może chce po prostu pożyczyć większą sumę na wieczne nieoddanie.

Nic z tych rzeczy – zaraz padną słowa, które rozwieją wszelkie wątpliwości:

„Słuchaj …….. (tu wstaw swoje imię), ja wiem, że nasza firma X jest wspaniała i osiągnąłeś w niej wielkie sukcesy, ale właśnie znalazłem coś naprawdę interesującego. (Pauza) I co więcej to w ogóle nie jest konkurencją, wobec tego czym obecnie się zajmujemy. Wręcz przeciwnie, jeśli zaproponujemy naszym klientom dodatkowy produkt firmy Y to tym chętniej będą kupować od nas to, co oferujemy im do tej pory. Ten nowy produkt jest przecież logicznym uzupełnieniem naszej oferty. A jeśli chodzi o naszych dystrybutorów to, jeśli zarobią dodatkowe pieniądze sprzedając odżywki, fundusze, ubezpieczenia, urządzenia, kosmetyki (właściwe podkreśl) firmy Y, to tym chętniej będą kupować w większych ilościach odżywki, fundusze, ubezpieczenia, urządzenia, kosmetyki (właściwe podkreśl) naszej firmy.”

Często też pada jeszcze jedno magiczne zdanie: „A poza tym możemy być jednymi z pierwszych w Polsce!!!”

Za pierwszym razem może nawet podejmiesz dyskusję, będziesz starał się delikwenta przekonać, będziesz argumentował, powoływał się na swoje sukcesy i wspólną świetlaną przyszłość.

Błąd!

On już podjął decyzję. Jeśli ktoś przychodzi do swojego sponsora lub up-line’a, aby go zasponsorować do nowego MLM’u to oznacza, że sam już się zdecydował, a teraz szuka bądź prostego sposobu na pionowy start lub bądź potwierdzenia słuszności swojej decyzji. Nie dawaj mu tego!

Ja w takiej sytuacji nigdy nie podejmuję dyskusji tylko w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśniam mu, że to co właśnie robi nie ma żadnego sensu. Uważam, że nie ma nic nieetycznego w zamianie jednego MLM’u na drugi, tak samo, jak nie ma nic złego w zmianie miejsca pracy.  Ostrzę sobie zęby, aby opisać, dlaczego w naszym środowisku taka osoba odsądzana jest od czci i wiary, ale to w którymś z następnych wpisów.

Jestem zarazem absolutnie pewny, że działanie w dwóch MLM’ach równolegle nie ma najmniejszego sensu. Wynika to ze specyfiki naszej pracy i dostępnych metod oddziaływania na współpracowników. Pracując na etacie lub prowadząc firmę klasyczną mamy do dyspozycji cały wachlarz środków nacisku. Możemy na przykład udzielić nagany, obciąć premię, zabrać samochód służbowy lub w ostateczności zwolnić dyscyplinarnie.

W MLM’ie nie mamy żadnych tego typu instrumentów, dlatego też uważam bycie liderem w MLM za najwyższą formę zarządzania ludźmi. Naszą jedyną walutą jest własny przykład. A z kolei nie można być autorytetem nie będąc w pełni spójnym w tym co mówimy i co robimy. Nie da się rano przekonywać jednej grupy ludzi, że to firma X jest najlepsza na świecie i to z nią osiągniemy pełną finansową niezależność, a wieczorem to samo mówić innej grupie o firmie Y. I nawet nie chodzi o to, że ktoś, kto był na naszym spotkaniu porannym trafi także na wieczorne. To byłby tylko drobny wstyd.

Tak naprawdę najgorsze jest to, że fundujemy sobie samym wewnętrzne pęknięcie. Niespójność, która nawet, jeśli nikt się o niej nigdy nie dowie, będzie powodować erozję naszej samooceny I nie pozwoli nam na pełne wykorzystanie naszego potencjału. Nasi ludzie, nawet jeśli nie będą wiedzieć, to podświadomie będą się domyślać, że coś z nami jest nie tak. A za liderem, wobec którego mamy wątpliwości, nikt nie skoczy w przepaść.

Czy zatem, jeśli działamy w jakiejś firmie MLM nie możemy już nigdy robić czy myśleć o czymś innym?

O ile nie wierzę w możliwość pracy w dwóch MLM’ach to zupełnie spokojnie wyobrażam sobie połączenie działania w MLM’ie z prowadzeniem firmy klasycznej lub pracą na etacie.

Przecież prawie każdy z nas rozpoczynając działalność w swoim pierwszym networku w początkowym okresie łączył ją z pracą zawodową lub prowadzeniem własnej firmy. Mądrzy autorzy zalecają przejście na pełne networkowe zawodowstwo dopiero wtedy, gdy przez 3 kolejne miesiące zarabiasz w MLM dwa razy więcej niż w dotychczasowym miejscu pracy.

A więc na początku swojej działalności prawie każdy łączy MLM z jakąś inną działalnością. Bardzo podobnie jest, kiedy już osiągniemy sukces. Po prostu trzeba coś sensownego robić z regularnie przypływającymi pieniędzmi. Sądzę, że lokata bankowa nie jest najbardziej porywającą opcją…

Na ogół jesteśmy wtedy biernymi inwestorami, zasilającymi wkładem finansowym pomysły naszych kolegów. Znam wielkich liderów MLM’u, którzy zainwestowali w przychodnie, firmy transportowe lub inne nowotworzone biznesy.
Sam wsparłem finansowo kilka pomysłów moich przyjaciół. Jedne już działają, inne dopiero się rodzą, a największy z nich, w którym przyjąłem również honorową godność Przewodniczącego Rady Nadzorczej, objawi się światu już wkrótce.

Dlaczego nie widzę żadnego problemu w łączeniu działania w MLM z inwestowaniem w firmy klasyczne?
Ponieważ żadne z tych przedsięwzięć nie jest alternatywną propozycją dla nikogo z naszych struktur. Nie odciągamy nikogo od jego zaangażowania w MLM, nie musimy niczego ukrywać, możemy działać otwarcie, konsekwentnie i z podniesionym czołem.

Osobiście bardzo cieszyłbym się, gdyby jak największa liczba osób z „moich” struktur zarobiła na tyle poważne pieniądze, aby być biernymi inwestorami, odnoszącymi ogromne sukcesy finansowe w firmach ich przyjaciół.




7 komentarzy

  1. Daniel Woźniak
    18:59 on Styczeń 26th, 2010

    Dobrze napisane;)
    Czekam z niecierpliwością na pierwszą rozmowę z “uczniakiem”
    Pozdrawiam

  2. Roman Roczeń
    23:27 on Styczeń 26th, 2010

    Bardzo dobry, klarowny przekaz. dodam, że analogiczna, dualistyczna propozycja może przywędrować i od góry. Przykro to przyznać, ale taki menadżer naprawdę traci wiarygodność i biznesową, ale i poza. Bo kręgosłup panie trzeba mieć.

  3. biznesfan
    9:53 on Styczeń 27th, 2010

    Cieszę się z tego tekstu. Dlatego, że po moim wykładzie w Mikołajkach, gdzie pokazałem, że takie działania są nieetyczne (marynarka z zegarkami), wiele osób na mnie siadło z pretensjami. “Bo przecież odszkodowania nie kolidują z suplementami”. Już myślałem, że o pęknięciu w MLM tylko ja mam takie zdanie : )

  4. Anna Tomala
    21:48 on Styczeń 30th, 2010

    Zgadzam się w 100%! Bardzo ważne jest etyczne zachowanie, i postępowanie wg zasad określonych w danej organizacji. Mnie najbardziej razi, jeśli ktoś robi 2 mlm, a jeden z nich ukrywa przed światem. Tak jak napisałeś nie ma nic złego w zmianie firmy, natomiast najważniejsze jest otwarcie przyznać, że od dzisiaj robię inny mlm, bo …. , albo robię 2 mlm na raz, bo….
    Po kilku miesiącach w mlm, widzę że są różne drogi do sukcesu, dla mnie natomiast najgorszy jest brak uczciwości (w stosunku do współpracowników) i spójności w działaniu. Natomiast z doświadczenia biznesowego wiem, że prędzej czy poźniej takie działanie mści się na wynikach i wizerunku danej osoby.
    Warto zadać takiej osobie pytanie, dlaczego robi 2 mlm na raz? Ważne jest też, co mówiła na początku tworzenia grupy?
    Myślę, że ciągle niedocenianym w biznesie narzędziem jest kodeks etyczny, który bardzo pomaga w takich sytuacjach i jasno określa zasady jakie obowiązują w danej grupie. Organizacja, która posiada taki kodeks staje się wiarygodniejsza i solidniejsza, tym samym kreuje pozytywny wizerunek.

  5. Mirek Kucharczyk
    0:30 on Luty 14th, 2010

    Mam inne zdanie na ten temat:-) No ale rozumiem Twój punkt widzenia i powody dla których taki właśnie punkt widzenia prezentujesz:-) Ja spróbowałem działania które tu niemal jest piętnowane i wcale tego nie żałuję. Mało tego dziś wiem, że da się to zrobić mądrze i efektywnie. Świat się zmienia, technologia się zmienia, MLM się zmienia i jeśli potrafimy te zmiany dostrzegać i wykorzystać, to jestem przekonany, że w niedługim czasie budowanie kilku biznesów będzie całkiem normalną rzeczą. Twój następny post “dlaczego to robię?”, jak i sama Twoja obecność w internecie jest bezpośrednim potwierdzeniem tych zmian.

  6. Michał Stencel
    12:05 on Marzec 7th, 2010

    Nie do końca się z tym zgadzam. Uważam, że można być liderem w 2 mlm-ach. Mało tego, obie grupy mogą być również na jednym spotkaniu. Motywacja i pozyskiwanie osób do struktury opiera się na tym samym. Każdy lubi miec wybór, dzięki temu można dotrzeć do większej ilości osób. Oczywiste jest to, że poszczególne grupy również muszą mieć oddzielne spotkania – przykładowo osoby będące w FM nie koniecznie chcą słuchać o suplementach czy opiece medycznej albo klubach GOGO :) Co do połączenia mlm z założeniem własnej działalności to sam mam zamiar otworzyć firmę i mam nadzieję wykorzystać dochód z MLM na rozwój.

  7. Krzysiek
    10:56 on Wrzesień 8th, 2010

    Masz racje … ja też uważam że LIDEREM można być tylko w jednej firmie natomiast klientem w wielu

Dodaj komentarz